Obserwatorzy

wtorek, 28 maja 2013

moje pierwsze denko!


Witajcie!
Mamy koniec miesiąca, a więc czas na moje pierwsze denko!
Uważam, że jest dosyć pokaźne, ale było kilka produktów których używałam bardzo długo i cieszę się, że udało mi się je wreszcie wykończyć. Pomimo tego, że dopiero zaczynam prowadzić bloga, to sukcesywnie od 6 miesięcy zbieram zużyte opakowania i co miesiąc opróżniam pudełko, a teraz chcę Wam zaprezentować co udało mi się wykończyć w trakcie maja :) 


Jak mówiłam, troszkę tego jest, ale jestem z tego bardzo zadowolona i dumna.
 Mój chłopak również :D


1. Lactacyd Femina, produkt już chyba wszystkim Paniom znany. Był OK. 
Jednak wolę wersję z ryżem i arniką. Czy zakupię ponownie? MOŻE 
2. Avon, Planet Spa, tropikalny krem do stóp i łokci z masłem Shea i kwasami AHA.
 NIE NIE NIE i jeszcze raz NIE. 
Na prawdę, dla mnie był to chyba najgorszy produkt z serii Planet Spa. 
Męczyłam go prawie rok i w końcu i tak musiałam wyrzucić, zapach nie do zniesienia.
Czy zakupię ponownie? NIE 
3. Clarins, balsam ujędrniający do ciała. Bardzo fajny produkt, 
mam jeszcze kilka innych z tej serii i je sobie chwalę. Bardzo ładny delikatny zapach.
Czy zakupię ponownie? TAK, już zakupiłam.
4. Venus, pianka do golenia o zapachu konwalii. Szczerze ciężko mi ocenić ten produkt. Miałam wrażenie, że wysuszył mi skórę a zapach nie należał do najprzyjemniejszych jak dla mnie. Zakupiłam wesję z melonem i grejpfrutem. 
Czy zakupię ponownie? MOŻE


5. Cien, zmywacz do paznokci, bez acetonu. Jeden z najlepszych zmywaczy jakie miałam.
 Nie wysusza i nie rozmazuje lakieru. Czy zakupię ponownie? TAK 




6. Essence, żel do usuwania skórek. Bardzo fajny produkt, jednak mało wydajny. Jedna buteleczka sprawiła, że już nie muszę po niego sięgać tak często.
Czy zakupię ponownie? TAK
7. Neutrogena, szybko wchłaniający się krem do rąk. NAJLEPSZY, ukochany. 
Nie zamienię na żaden inny. Na zdjęciu jeszcze Austriacka wersja :)
Czy zakupię ponownie? TAK, już zakupiłam.



8. BeBeauty, płyn micelarny. Każda z Was już go chyba zna i nie trzeba nic o nim pisać. 
MAM JUŻ ZAPAS :) 


9. Bebe, nawilżający krem do twarzy dla cery wrażliwej.
 Mój ukochany, lekki i ładnie pachnie. Nie zapycha. Nadaje się pod makijaż. 
Czy kupię ponownie? TAK

10. Ziaja, masło kakaowe. Kocham go i nienawidzę. Czasami ratuje mnie w sytuacjach bez wyjscia, czasami  zapycha okropnie. Ale stosuję go też na wysuszone miejsce tj, łokcie.
Czy zakupię ponownie? TAK
11. SVR, żel myjący do cery trądzikowej, bez mydła. 
Lubię go, oczyszcza, nie wysusza delikatny i BARDZO WYDAJNY. 
Czy kupię ponownie? TAK


12. Ingrid, podkład odcien 32. 
Bardzo fajny produkt, niezbyt duże krycie ale i tak do niego wracam.
Czy kupię ponownie? TAK
13. Wibo, eyeliner najlepszy :) 
Czy kupię ponownie? TAK, już kupiłam
14. Rimmel, accelerator. Dobry, wracam do niego co jakiś czas. 
Czy zakupię ponownie? TAK
15. L'oreal, False Lash Wings Mascara. Miałam ją jeszcze zanim pojawiła się w Polsce. Bardzo ładnie rozczesuje rzęsy, nie osypuje, nie kruszy. Jednak lubię zmieniać tusze
Czy zakupię ponownie? MOŻE


16. Nivea, Long Repair. Bardzo fajna odżywka za niewielkie pieniądze,
 Teraz testuję wersję Volume :)
Czy zakupię ponownie? TAK


17. Avon, Perceive. Bardzo długo go używałam bo musiałam zrobić przerwę, gdyż zapach mi po prostu zbrzydł. Jednak po powrocie znowu go kochałam. Dosyć trwały. 
Czy zakupię ponownie? MOŻE
18. Dolce&Gabbana, Light Blue. PERFUM WSZECHCZASÓW. Mój jedyny do końca życia. To już trzeci flakonik. Czwarty stoi w pudełku :) 
Czy zakupię ponownie? ZAWSZE 


Uff, to już koniec. 
Mam nadzieję, że Wam się spodoba. 
Jesteście szczególnie ciekawe jakiegoś produktu? 
Jak wasze denka? :)

Karola

poniedziałek, 27 maja 2013

zapach vs siła działania


Witam dziewczyny, 
dzisiejszy post będzie dotyczył trzech peelingów do ciała. 
Osobiście kocham każdy, każdy za coś innego. 
Czym kierujemy się przy wyborze dobrego peelingu do ciała? 
Bardziej uwodzi nas zapach, czy jego możliwości względem skóry? 
Postaram się to wszystko tutaj porównać. 
Zapraszam :) 


Jak widać na zdjęciu przedstawione są trzy równie dobre peelingi
- Joanna o zapachu truskawki (swoją drogą najładniej pachnący z tej serii) ok 5zł
- BeBeauty o zapachu borówki ok 8zł
- BeBeauty o zapachu mango ok 8zł

Jeśli chodzi o dostępność, to problem będzie tylko z peelingami BeBeauty, ponieważ jest to wersja limitowana, produkty te pojawiają się w Biedronce tylko kilka razy w roku. 
(Chociaż u mnie mango i winogrono jeszcze są dostępne!!) 
Peelingi Joanny znajdziemy m.in w Naturze, Rossmannie i miejskich drogeriach. 


Producent zapewnia nam wspaniałe rezultaty tj:

- oczyszczona i odświeżona skóra
- gładsza i milsza w dotyku
- przyjemnie pachnąca
oraz dostępny w 7 wersjach zapachowych: kiwi, pomarańcza, truskawka, porzeczka, grapefruit, gruszka i żurawina. Wersje te wg mnie nie różnią się działaniem. 

Czy peeling spełnia swoje zadania? 

Moim zdaniem jak najbardziej tak. Jest to jednak produkt o średniej sile działania, dlatego używam go głównie na nogi czy ręce, tam gdzie moja skóra jest podatna na podrażnienia najbardziej. 
Piękny zapach zdecydowanie umila nam stosowanie tego produktu i powoduje, że chcemy po niego sięgać. Szkoda tylko, że nie utrzymuje się na skórze po myciu. Pomimo małej pojemności, bo tylko 100ml, uważam że jest on bardzo wydajny i za jednym wyciśnięciem otrzymujemy odpowiednią ilość produktu. Jednak w miejscach takich jak uda czy pośladki działanie peelingu jest po prostu słabe i nie daje on sobie rady.
 Wysuszenia nie zauważyłam, ale w drugiej strony producent nawilżenia tez nie obiecuje, w końcu to peeling!
 Mimo wszystko bardzo lubię ten produkt i na stałe gości on w mojej łazience.



Jeśli chodzi o peelingi BeBeauty, 
to powiem szczerze że spełniły one moje oczekiwania w 100%
Nie wiem od czego to zależy, ale w moim odczuciu siła działania peelingu o zapachu Mango jest większa, możliwe że zawiera większe drobinki łupin orzecha. 
Zapachem skradł moje serce Borówkowy. Mało tego, w przeciwieństwie do peelingu Joanny, zapach utrzymuje się na skórze przez jakiś czas po myciu. Jest to zapach dosyć silny, ale nie nachalny. Lubię takie owocowe aromaty, zwłaszcza wiosną i latem. 
Zimą stawiam na ciepłe tj. czekolada czy wanilia. 
Jeśli porównać zapach Borówki do wersji Mango, to mango wypada dla mnie słabo.
 Zapach jest taki lekko mdły, nie utrzymuje się na skórze po aplikacji 
i nie jest tak przyjemny jak jego przeciwnik. 
Siła działania powoduje, że oba te peelingi stosuję zarówno na pośladki jak i na brzuch, 
gdzie większe jest nagromadzenie tkanki tłuszczowej i potrzeba po prostu większej intensywności peelingu. Sprawdzają się świetnie.
 A samo używanie poprzez formę słoików w których się znajdują jest naprawdę wygodne i można zużyć je do samego końca, a opakowania potem wykorzystać na inne peelingi, 
które mają mniej wygodną formę.





Krótko mówiąc wybór pozostawiam każdej z Was :) 
Mi każdy z tych produktów odpowiada i jestem z nich zadowolona, zwłaszcza za taką cenę.


A Wy macie swoje ulubione peelingi do ciała? Jakie polecacie? 
dodatkowo wpadłam na pomysł, aby gdy dotrę do 25 obserwatorów, zrobić mini rozdanie, tak na początek :) co Wy na to? 

Karola

chciałam zaprosić jeszcze do wzięcia udziału w rozdaniu, w którym również biorę udział
http://sarinacosmetics.blogspot.com/2013/05/rozdanie-m-in-z-kosmetykami-balea.html




niedziela, 26 maja 2013

baaardzo niekosmetycznie :)


Dobry wieczór,
tak na poprawę humoru dla wszystkich którzy przeglądają mojego bloga,
 za co bardzo dziękuję, 
wstawiam zdjęcie mojej ukochanej, najsłodszej i niesamowicie mi oddanej kotki - Sisi. 
ja blogguję - ona słodko śpi. 




a jutro mam zamiar odwiedzić Rossmanna i SuperPharm i tego się boję ;o 
niby nic nie potrzebuję, ale wiadomo... :)



Sisi i ja pozdrawiamy i życzymy miłego wieczorku :*



jak FARMONA pieści moje ciało i zmysły :)


Dzień dobry,
mamy okropną niedzielę. Deszcz, pochmurne niebo i szukając pomysłu na polepszenie sobie nastroju wpadłam na pomysł, aby zrecenzować Wam produkt, który zdjecydowanie jest ostatnio jednym z najlepszych jakie miałam przyjemność używać.
Mowa o Masełku do ciała firmy Faromona o zapachu Liczi i rambutanu.
 Zapraszam do lektury :)



Informacje od producenta: 

Gęste masło do ciała o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych oraz fascynującym zapachu dojrzałego liczi i soczyście świeżego rambutanu. Niezwykle słodkie liczi, uprawiane w Państwie Środka od 2000 lat, to symbol i ulubiony owoc chińskich cesarzy z dynastii Ming. Połączone z soczystym, rześkim rambutanem z Malezji nadaje skórze niespotykany, fascynujący aromat letniego wieczoru nad oceanem.Dzięki zawartości afrykańskiego masła Karite głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając że ciało staje się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Bogata konsystencja pieści zmysły, czarne drobinki masują ciało, a zniewalająco słodki zapach egzotycznych owoców uwodzi i relaksuje.

Skład : 

Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii, Isopropyl Myristate, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Glycerin, Cetyl Alcohol, Paraffinum Liquidum, CI 16255, Parfum, Cera Alba, Cyclomethicone, Glyceryl Stearate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Jojoba Esters,
Iron Oxides, Acrylates C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, BHA, Geraniol, Citronellol, Limonene.

Cena :
ok. 15zł 

Dostępność : 
miejskie drogerie, Natura, Rossmann





Moja opinia : 

Po pierwsze, OGROMNY, NAPRAWDĘ OGROMNY PLUS tego produktu to niesamowity i trwały zapach oraz konsystencja masła. Jest dosyć twarde, zbite i już niewielka ilość wystarczy do pokrycia sporej powierzchni ciała. Zapach jest niezawodny, nie może mi się znudzić i naprawdę utrzymuje się na skórze przez cały dzień. Bardzo lubię go używać po prysznicu z Truskawowym żelem z Sephory. Mają dosyć podobne zapachy i aby podbić zapach żelu, używam właśnie tego masełka. Według mnie jest odpowiednie na każdą porę roku, zapach pomimo tego, że jest trwały, to nie jest duszący i nachalny. Produkt zakupiłam w pierwszych dniach marca i używałam praktycznie codziennie, czasami zamiennie z Isaną (masło shea) w chłodniejsze dni i niestety produkt sięga dna. Jeśli chodzi o zapewnienia producenta co do działania, to tutaj pojawia się już jeden minus, a mianowicie nie zauważyłam jako takiego ujędrnienia skóry, ale nie oszukujmy się, wcale tego nie oczekiwałam. Więcej minusów nie zauważyłam, a nawet jeśli to zapach wszystko nam wynagrodzi :)
 Poza tym masło bardzo fajnie nawilża i odżywia skórę, ja zauważyłam widoczną poprawę stanu skóry szczególnie na łokciach i ramionach, gdzie często borykałam się z przesuszoną skórą. 
Mam do wykończenia jeszcze kilka maseł i balsamów, jednak ten produkt nie raz jeszcze zagości w mojej łazience! 




A Wy dziewczyny, macie swoje umilacze takich dni jak ten? 
Używałyście tego produktu? Jaka jest wasza opinia? :)

Zapraszam do rozdania w którym biorę udział : http://zolwikowy.blogspot.com/2013/05/rozdanie.html









sobota, 25 maja 2013

aaaah joo.

Witam, 
kolejny już raz wracam z nadzieją, że jakoś się ten blog rozkręci :< teraz postaram się pisać w miarę regularnie, a dzisiaj kilka drobiazgów, które udało mi się złowić :) 


1. Neutrogena, krem do rąk, Fast absorbing 15zł 
krem, do którego powracałam już wiele wiele razy, dla moich rąk jest niezastąpiony, szkoda, że tyle pieniędzy za tak małą pojemność.
2. Nivea Volume sensation, szampon dodający objętości z płynną keratyną , 12zł
mam bardzo cieńkie i klapnięte włosy i muszę przyznać, że jest to jedyny szampon, który jakoś je ratuje :) 
3. Zmywacz w pisaku, idealny i pięknie pachnie. 11zł
4.Golden Rose 31 , 10zł
 ciemny idealny na jesień ale na takie pochmurne lato również :) 


Lubię efekt jaki dają lakiery RICH COLOR z GR :) 
a ich trwałość jest również niezła.

Zapraszam do zostawiania po sobie śladu, 
na pewno zajrzę :)
miłej soboty *.*